Wedle jednego z wierzeń islamskich, kobiety ukrywają swoje twarze i ciała pod warstwami czarnych szat, by ukryć się przed Złym Okiem. Czarny kolor odpędza rzekomo spojrzenia Oka, ergo przed Złem samym chroni. Zamysł zasadniczo słuszny, jednakże implementacja pozostawia pewne wątpliwości. Otóż ze względów praktycznych, typowe hidżaby i burki nie zakrywają oczu kobiet, choć przecież powszechnie wiadomo, iż to oczy właśnie są oknami duszy, a więc miejscem poprzez które Zło najłatwiej mogłoby się wślizgnąć do naszego układu moralnego i bezpośrednio zaatakować jego centralny organ. Konsekwentnie nachodzi refleksja, iż to może jednak kobiety ze śródziemnomorskich plaż libertyńskiej Europy, mają słuszność w tym przekonaniu, iż ciało można bez trwogi moralnej w całości odsłonić o ile tylko oczy ukryte są za czarnymi szkłami przeciwsłonecznych okularów... Oczywiście wszystko zależy od tego na co dokładnie Złe Oko patrzy, a tego wszak bez pół litra nie razbieriosz... I znów ten relatywizm.