03.08. Przejazd przez przedgórze alpejskie i od razu pot się leje po plecach. A za plecami, na klaksonach, starzy wyjadacze alpejskich dróg raźnie dopingują. Mocne wrażenia jak na pierwszy sezon jazdy. Widoki zapierają dech w piersiach. Urwisko, metr od toru jazdy, również.

I nagle radykalna zmiana scenografii. Lazurowe Wybrzeże, Nicea i Monako. Szaleństwo, przepych i dekadencja. Faceci więksi od motocykli, motocykle większe od jachtów, jachty większe od... Ogólnie wszystko większe i bardziej wywoskowane ;-) Na polu namiotowym, Austriacy mówią do mnie po holendersku... a ja zima. "No ale jak to? Przecież motocykl jest na holenderskich numerach", głowią się biedacy. Ot ci zagwozdka - otwarta Europa.