07.08. Najpierw szybki przelot przez Austrię. Lepiej nie maruderować. Na "Guten morgen" z austriackim akcentem instynktownie wymuszam bardziej błękitne spojrzenie i blond grzywkę.
Potem największe rozczarowanie trasy - Czechy. Choć zawsze czuję się tam swojsko i miło jak z wizytą u dobrej cioci, wrażenia estetyczne zupełnie jak z ciocinego obiadku - nijakie.